"Colorful Assortment Of Pills, Tables and Capsules."
Czas czytania: 7 min

Koronawirus: stan na 17 kwietnia

Autorem tekstu jest Maciej Kołodziejczyk
https://www.facebook.com/maciek.kolodziejczyk

Najpierw tabela obrazująca jak rozwija się epidemia w Europie.
Jeśli stosunek zarażonych do zdrowych jest mniejszy niż 1:100 tys. ryzyko zarażenia jest stosunkowo małe, jeśli więcej niż 1:10 tys. zachodzi konieczność wprowadzania poważnych interwencji. Kolejne kolumny prezentują procentowy wzrost (lub spadek) osób zarażonych.

Kraj Ilość zarażonych Wzrost ilości zarażonych (17 kwietnia)
Włochy 1 na 570 1%
Niemcy 1 na 1.6 tys. -4%
Wlk. Brytania 1 na 720 5%
Francja 1 na 690 4%
Hiszpania 1 na 510 2%
Polska 1 na 5.3 tys. 4%

Dane dot. krajów Azji:

Korea 1 na 20 tys. -3%
Japonia 1 na 15 tys. 8%
Chiny 1 na 1.2 mln 0%

SZWECJA (2)

Trzy dni temu popełniłem dłuższy wpis o Szwecji, między innymi zamieszczając hipotezę wskazującą, że raportowanie zgonów w tym kraju może znacząco niedomagać. Napisałem:

„Pogrzebałem trochę głębiej i odnalazłem stronę, gdzie szwedzka Agencja Zdrowia Publicznego publikuje dane dotyczące codziennej liczby zgonów. Z jednej strony są one nieco bardziej szczegółowe, bo, na tyle na ile jestem w stanie się rozeznać, są agregowane według daty zgonu a nie daty raportowania (co jest dużym plusem!). Z drugiej strony mam podejrzenia, że może dochodzić nawet do sześciodniowych opóźnień w raportowaniu zgonów. Jeszcze pogrzebię, by to potwierdzić, ale gdyby tak było, to oczywiście te spóźnione dane też nie będą pomocne.”

Dziś mamy więcej danych i potwierdzenie moich obaw. Okazuje się, że dane o śmiertelności w Szwecji bywają opóźnione nie o 6 dni, ale nawet o 10 dni! To oczywiście znacząco utrudnia „zarządzanie” pandemią. Było to dla mnie zaskoczeniem, bo ja jestem „z biznesu”. A w biznesie najważniejsze dane są najczęściej osiągalne dzień lub dwa później, by jak najszybciej podejmować poinformowane i racjonalne decyzje. Dopiero dziś do mnie dotarło, że w przypadku służby zdrowia i raportowania zgonów, w normalnych warunkach być może nie ma powodu, by zgony raportować natychmiast, przykładowo następnego dnia. Bo zazwyczaj nie trzeba podejmować żadnych decyzji na podstawie liczby zgonów lub ich przyczyn. Zazwyczaj – ale nie w pandemii.

Poszczególne kolory obrazują, którego dnia zmarły osoby, które zostały zaraportowane według legendy u dołu wykresu.
Przykładowo:
– osoby zaraportowane 15-go kwietnia (kolor pomarańczowy) zmarły pomiędzy 5-tym a 15-tym kwietnia.
– osoby zaraportowane 17-go kwietnia (kolor żólty) zmarły pomiędzy 6-tym a 17-tym kwietnia.

Tym samym jeszcze bardziej niepokoi mnie podejście Szwecji – kraju, który stosunkowo na luzie i nonszalancko podchodzi do tematu pandemii. Nie mam pewności jakich informacji używają decydenci w Szwecji, ale jeśli są to te same dane, które są dostępne publicznie, to jest raczej słabo. Gdy uczyłem się nurkować, instruktor polecił mi zdejmować maskę pod wodą i robić niektóre ćwiczenia będąc na wpół ślepym. Gdy uczyłem się pilotować samolot instruktor zabronił mi patrzyć na zewnątrz samolotu i na dodatek zasłonił kilka instrumentów, by przygotować mnie na sytuację, gdy jednocześnie wlecę w chmurę i z jakiegoś powodu zepsuje się przyrząd lub dwa. Ale to były ćwiczenia! Nie za bardzo sobie wyobrażam niemal-ślepe zarządzanie pandemią w przypadku, gdy:
– informacja o liczbie testów ma niską wartość, bo zapewne wyłapuje się jedynie ~6% przypadków zachorowań,
– informacja o liczbie zgonów z natury przebiegu choroby pojawia się średnio po 24 dniach, a ze względu na proces raportowania jest opóźniona o kolejne 1-10 dni.

Dziś XKCD, jeden z moich ulubionych autorów komiksów (takich ultra-geeky) stworzył rysunek, który zamieszczam, z moim dodatkiem – na potrzeby ilustracji pandemii w Szwecji. „Ejże, Maciek, jesteś aż takim wielkim fanem XKCD, że na potrzebę uzupełnienia tejże jednej jedynej grafiki odszukałeś czcionkę, której gość używa w swoich komiksach?”. Tak, takim właśnie fanem jestem 😉 Nie dość, że Szwecja ma niedokładne dane dotyczące liczby przypadków, to jeszcze ma niedokładne dane dotyczące ich wzrostu. Czyli – wykładniczo złe, co odzwierciedlam w rysunku.

Nie chcę, by się wydawało, że się na Szwecji jakoś szczególnie wyżywam, dlatego chciałem powtórzyć, że Szwecja zamieszcza dane podług daty zgonu a nie tylko daty zaraportowania zgonu, co jest dużym plusem i powinno być wykorzystane w walce z epidemią. Zamieszczam też w komentarzu artykuł opisujący sytuację w Wielkiej Brytanii, gdzie raportowanie zgonów jest także dokonywane z wielodniowym opóźnieniem. Spodziewam się zatem, że tak może być w większości krajów. Niemniej, te niedokładności i opóźnienia w raportowaniu zgonów powinny każdego uczynić zdecydowanie, zdecydowanie bardziej ostrożnym, tym bardziej w sytuacji, gdy chodzi o przyszłość całych społeczeństw. Ja tam mogę sobie nurkować z bullsharkami albo wychodzić w górę w górach, jeśli poprzedniej nocy moja saturacja krwi tlenem spadła poniżej 50%, bo narażam wówczas jedynie swoje własne życie. Ale każdy decydent podejmujący decyzje za miliony czy dziesiątki milionów osób powinien być nadzwyczaj ostrożny i podejmować decyzje mając na uwadze dobro osób, które są najbardziej zagrożone lub mają najniższą tolerancję na ryzyko.

GILEAD/REMDESIVIR

Wiele nadziei w ostatnich tygodniach pokładano w leku antywirusowym Remdesivir, którego producentem jest amerykańska firma Gilead. Wczoraj, po zamknięciu rynków finansowych Gilead opublikowała kolejne wstępne wyniki badań, które zaowocowały nie tylko wzrostem notowań akcji tej korporacji o niemal 10%, ale także całej giełdy amerykańskiej o niemal 3%. Tym samym konsensus, który zarządza globalnymi kapitałami, przyjął rezultaty badań bardzo dobrze.

Problem w tym, że są to wstępne wyniki, a badanie nie spełniało wszystkich wymogów wysokiej jakości badania naukowego: randomizowanego i podwójnie zaślepionego. Tydzień temu pojawiły się pierwsze wstępne wyniki, które krytykowano, bo autorów badania było więcej niż pacjentów, co zazwyczaj nie jest dobrym objawem. W skrajnym przypadku krytyk posunął się do stwierdzenia, że przy takiej konstrukcji badania jaką przedstawiono, jedyna konkluzja, która jest pewna to to, że „niektórym ludziom można podać Remdesivir”. Nie zachęcało do większego optymizmu też to, że producent leku miał znaczący wpływ na przebieg badania i publikację rezultatów.

Dzisiejsze wyniki są trochę bardziej optymistyczne, bo spośród ponad 100 ciężko chorych na COVID-19 osób jedynie dwie osoby zmarły, co jest wynikiem lepszym niż oczekiwany. Niemniej, w zaledwie kilka godzin po opublikowaniu wyników Gilead zwiększył liczbę badanych z 2400 do 6000 osób (poprzednio 11 kwietnia zwiększono liczbę badanych z 400 do 2400). Jeśli lek miałby fantastycznie dobre wyniki, nie byłoby konieczności piętnastokrotnego zwiększania liczby badanych w ciągu tygodnia, w szczególności, że był podawany najciężej chorym. Znaczący efekt mógłby być dostrzegalny nawet w przypadku kilkudziesięciu-kilkuset osób. Być może chodzi tu o bliższe przyjrzenie się skutkom ubocznym stosowania leku. Niemniej, wygląda na to, że nie jest to panaceum, choć niewykluczone, że lek ma pozytywny wpływ. Gdyby wyniki wprost wskazywały na zupełny brak efektów, firma mogłaby zdecydować się na zarzucenie badań.

Podsumowanie wysiłku, który naukowcy poczyniają, by rozprawić się z wirusem. – Liczba badań wzrasta wykładniczo. – Badania są prowadzone w wielu krajach (w tym w Polsce!). – Sprawdza się nie tylko różne leki i grupy leków, ale także mechanizmy wpływu na powstrzymanie infekcji.