Czas czytania: 8 min

– We Włoszech i Hiszpanii oficjalnie notowana liczba zarażonych wynosi 1 do 1000. Zapewne chorych jest kilkakrotnie więcej, więc jedna osoba na kilkaset jest już zarażona wirusem.
– Kryzys związany z epidemią wirusa COVID-19 spowoduje, że ucierpią gospodarki wszystkich krajów na świecie.
– W USA miejsca pracy są znacznie bardziej zagrożone zwolnieniami niż w Europie.
– Nie ma ucieczki od obniżenia poziomu działalności gospodarczej, a więc i strat ekonomicznych, które przynosi pandemia.

Koronawirus: stan na 26 marca

Autorem tekstu jest Maciej Kołodziejczyk
https://www.facebook.com/maciek.kolodziejczyk

Najpierw tabela obrazująca jak rozwija się epidemia w Europie.
Jeśli stosunek zarażonych do zdrowych jest mniejszy niż 1:100 tys. ryzyko zarażenia jest stosunkowo małe, jeśli więcej niż 1:10 tys. zachodzi konieczność wprowadzania poważnych interwencji. Kolejne kolumny prezentują procentowy wzrost (lub spadek) osób zarażonych.

Kraj Ilość zarażonych Wzrost ilości zarażonych (24 marca) Wzrost ilości zarażonych (25 marca) Wzrost ilości zarażonych (26 marca)
Włochy 1 na 1.0 tys. 10% 9% 8%
Niemcy 1 na 2.2 tys. 14% 11% 12%
Wlk. Brytania 1 na 6.2 tys. 20% 20% 20%
Francja 1 na 2.9 tys. 14% 11% 10%
Hiszpania 1 na 1.0 tys. 16% 18% 16%
Polska 1 na 32 tys. 21% 20% 18%

We Włoszech i Hiszpanii oficjalnie notowana liczba zarażonych wynosi 1 do 1000. Zapewne chorych jest kilkakrotnie więcej, więc jedna osoba na kilkaset jest już zarażona wirusem. Liczba nowych przypadków choroby oraz zgonów w Hiszpanii była dziś wyższa niż we Włoszech, co oznacza, że sytuacja w tym kraju jest obecnie prawdopodobnie najgorsza na świecie, poza Iranem. Liczba chorych i nowych zachorowań jest obecnie najwyższa w USA, lecz jest to kraj o 5-7 razy większej liczbie ludności niż Włochy i Hiszpania, więc do krytycznej sytuacji podobnej do tych dwóch krajów europejskich dojdzie za oceanem za 7-10 dni, jako że codzienny wzrost liczby chorych w USA w ostatnich dniach przewyższał 25%.

Dane dot. krajów Azji:

Korea 1 na 10 tys. -5% -6% -7%
Japonia 1 na 100+ tys. 3% 5% 6%
Chiny 1 na 300 tys. -7% -7% -9%

WPŁYW PANDEMII NA GOSPODARKĘ

We wpisie trzy dni temu poruszyłem fakt, że ciężar dyskusji dotyczących pandemii w coraz większym stopniu przenosi się z tematów epidemiologicznych na ekonomiczne i społeczne. Wpływ na działalność gospodarczą będzie ogromny w sytuacji, gdy w wielu krajach zamknięto punkty usługowe lub nawet niemal wszystkie zakłady pracy, za wyjątkiem tych, które są niezbędne w sytuacji objęcia częściową lub całkowitą kwarantanną mieszkańców danego kraju.

Komentatorzy wskazywali na fakt, że decyzje dotyczące pomocy przedsiębiorstwom i gospodarstwom domowym muszą być podjęte natychmiast, w ciągu zaledwie kilku dni, żeby nie spowodować bankructw firm i osobistych tragedii. W Polsce program tarczy antykryzysowej został dziś (czwartek) przyjęty przez rząd a w piątek ma być głosowany na zdalnym posiedzeniu Sejmu. Kluczową datą jest poniedziałek, 30 marca. Jeśli do tego dnia przedsiębiorcy nie będą mieli poczucia, że rozwiązania rządowe pomogą im przetrwać kolejne miesiące, we wtorek 31 marca drukarki w wielu firmach mogą być rozgrzane do czerwoności – będą drukować wypowiedzenia umów o pracę i informacje o planowanych zwolnieniach grupowych.

W USA miejsca pracy są znacznie bardziej zagrożone zwolnieniami niż w Europie. We czwartki jest publikowany cotygodniowy raport o wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych, który jest uznawany za jeden z najlepszych wskaźników zdrowia rynku pracy w USA. Pozwala on na oszacowanie jaka liczba pracowników została zwolniona w ciągu ostatniego tygodnia. W latach charakteryzujących się dobrą koniunkturą, liczba cotygodniowych zwolnień zazwyczaj kształtuje się w granicach 250-350 tys. osób, co stanowi ok. 0.2% ogółu zatrudnionych. Odzwierciedla to naturalny przepływ pracowników od firm, które nie poradziły sobie na rynku do tych, które mają lepszą koniunkturę. Podczas kryzysu w 2008 roku tygodniowa liczba nowych bezrobotnych sięgała maksymalnie 665 tysięcy. Dzisiejsza wartość – 3 283 tys. jest niemal 5 razy gorsza od najgorszego tygodnia z jesieni 2008 roku… W USA jest zatrudnionych 158 milionów osób, tym samym zwolnienie ponad 3 milionów pracowników będzie się wiązało ze wzrostem bezrobocia o 2 punkty procentowe w ciągu jednego zaledwie tygodnia. Trudno stwierdzić, jak przedsiębiorcy odbiorą federalny program pomocy opiewający na 2 biliony dolarów (niemal 9% PKB), ale można przypuszczać, że zwolnienia, które zanotowaliśmy w minionym tygodniu nie były wydarzeniem jednorazowym.

Wzrost liczby bezrobotnych w USA w ostatnim tygodniu jest wydarzeniem bez precedensu w historii tego kraju.
Wartości w tysiącach. Zacienione na różowo okresy oznaczają recesje.

Kryzys związany z epidemią wirusa COVID-19 spowoduje, że ucierpią gospodarki wszystkich krajów na świecie. Trudno przewidzieć jak znaczący spadek wystąpi w poszczególnych krajach i sektorach. Jednym z barometrów, który potrafi do pewnego stopnia przewidzieć przyszły klimat gospodarczy są giełdy akcji. Próbują one wycenić wartość firm poprzez wielkość zysków generowanych przez przedsiębiorstwa w ciągu najbliższych lat. W kryzysach dochody firm spadają o wiele bardziej niż działalność gospodarcza, ale możemy przyjąć, że spadek wartości firm od początku roku mniej więcej obrazuje wpływ jaki epidemia ma na działalność gospodarczą danego kraju lub sektora.

Na początek przestawię zmianę indeksów giełdowych dla poszczególnych krajów, następnie dla różnych sektorów w USA, by na końcu przyjrzeć się jakie zmiany w wycenie zanotowały poszczególne firmy. Wszystkie zmiany są wyrażone w dolarach i obejmują okres od końca 2019 roku do 26 marca 2020 roku.

Kraje:
Chiny -8.3%
Tajwan -17.1%
Japonia -15.2%
USA -18.8%
Niemcy -25.2%
Wlk. Brytania -28.9%
Włochy-26.8%
Hiszpania -25.8%
Polska -33.8%
Rosja -32.9%

Jak widzimy, najmniejsze spadki wartości indeksów akcji zanotowano w krajach Azji, które mają niewielki poziom zachorowań ludności na COVID-19. Zaskoczeniem był dla mnie słaby wynik Polski, bowiem w mojej ocenie do tej pory wpływ epidemii na gospodarkę powinien być mniejszy niż w przypadku kilku innych krajów w zestawieniu, które znajdują się pod całkowitym lockdownem. W drugiej kolejności przyjrzałem się sektorom gospodarki USA. To zestawienie może pomóc w ocenie, które z dziedzin działalności mogą być szczególnie narażone na nadchodzące spowolnienie, także i w krajach innych niż USA:

Technologia -15.4%
Podstawowe dobra konsumenckie -19.1%
Pozostałe dobra konsumenckie, w tym luksusowe -22.3%
Ochrona zdrowia -20%
Usługi komunalne -21%
Materiały podstawowe -28.6%
Przemysł -29.0%
Usługi finansowe-33.8%
Energia -52.3%

Wreszcie zmiany wartości poszczególnych firm, począwszy od tych najmniej dotkniętych:
Zoom (oprogramowanie do wideokonferencji) +107.5%
Netflix: +12.2%
Gilead (producent leku Remdesivir): +13.7%
Amazon: +5.8%
Electronic Arts (gry komputerowe): +5.8%

…a kończąc na tych o największych spadkach wartości:
Boeing: -44.6%
Mariott (hotele): -45.3%
Delta Airlines (linie lotnicze): -45.8%
Royal Carribbean (statki wycieczkowe): -69.6%

Przeciętny spadek wartości firm od początku roku kształtuje się na poziomie 20-30% w większości krajów. Kraje azjatyckie radzące sobie z epidemią mniej odczuły spadek koniunktury, podobnie jak firmy, których produkty lub usługi są chętniej wybierane w nowej rzeczywistości. Ostatnie dwa tygodnie charakteryzowały się na rynkach bardzo dużą zmiennością, więc zapewne już za kilka dni sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej niż dziś. Jeszcze w poniedziałek tegoroczny spadek wartości akcji w USA przewyższał 30%, lecz pakiet pomocowy uchwalony w Kongresie przyniósł poprawę nastrojów. Osobiście wątpię, by był to koniec wpływu epidemii na gospodarkę i rynki jako że konfrontowanie się z zagrożeniem w wielu miejscach dopiero się rozpoczyna.

Należy pamiętać, że nie ma ucieczki od obniżenia poziomu działalności gospodarczej, a więc i strat ekonomicznych, które przynosi pandemia. Aby wpływ na tegoroczną konsumpcję i poziom życia był jak najniższy będziemy jako gospodarstwa domowe i społeczeństwa musieli sięgnąć do zasobów z przeszłości lub z przyszłości. Te firmy i osoby, które mają oszczędności mogą ich użyć by wspomóc się w tym trudnym okresie. Większość krajów podniesie swoje już i tak wysokie zadłużenie zwiększając tegoroczne deficyty budżetowe. Do pakietów pomocowych dołączają także banki centralne dodrukowując pieniądz. Tym samym za zmniejszony poziom rozwoju gospodarczego w tym roku przyjdzie nam zapewne wszystkim zapłacić w przyszłości – albo w postaci wyższych podatków, które posłużą spłacie programów pomocowych albo w postaci wyższej inflacji, która spowoduje, że oszczędności, które posiadamy i pensje, które otrzymujemy będą mniej warte w przyszłości. Oczywiście, rozłożenie tak znaczących problemów z jednego roku na kilka lat ma sens. Należy jednak pamiętać, że nawet po tym jak uporamy się z pandemią poziom życia może nie wzrastać lub wzrastać powoli, bo będziemy wszyscy spłacać kredyt zaciągnięty u nas samych, lecz w przyszłości.