Czas czytania: 9 min

Koronawirus: stan na 30 kwietnia

Autorem tekstu jest Maciej Kołodziejczyk
https://www.facebook.com/maciek.kolodziejczyk

Najpierw tabela obrazująca jak rozwija się epidemia w Europie.
Jeśli stosunek zarażonych do zdrowych jest mniejszy niż 1:100 tys. ryzyko zarażenia jest stosunkowo małe, jeśli więcej niż 1:10 tys. zachodzi konieczność wprowadzania poważnych interwencji. Kolejne kolumny prezentują procentowy wzrost (lub spadek) osób zarażonych.

Kraj Ilość zarażonych Wzrost ilości zarażonych (30 kwietnia)
Włochy 1 na 600 0%
Niemcy 1 na 2.5 tys. -3%
Francja 1 na 700 0%
Hiszpania 1 na 610 -2%
Polska 1 na 4.2 tys. 1%

Sporo krajów w Europie notuje spadek liczby chorych od szczytu: Islandia (-88%), Austria (-78%), Szwajcaria (-69%), Malta (-69%), Niemcy (-55%), Dania (-43%), Hiszpania (-24%) oraz Czechy (-24%).

W Azji spadki od szczytu liczby infekcji kształtują się następująco:
Chiny: (-99%), Tajlandia (-84%), Korea (-80%) Hongkong (-63%) oraz Malezja (-32%).

Dane dot. krajów Azji:

Korea 1 na 35 tys. -5%
Japonia 1 na 11 tys. 0%
Chiny 1 na 2.3 mln -6%
Singapur 1 na 390 5%

O ŚMIERTELNOŚCI RAZ JESZCZE

Prawie 4 tygodnie temu zrobiłem dłuższy wpis o śmiertelności z konkluzją, że śmiertelność COVID-19 wynosi ok. 1.5-2.0%. WHO wciąż, od niemal 2 miesięcy, utrzymuje swój szacunek o śmiertelności na poziomie 3.4%, ale nie widzę wśród opracowań czy opinii naukowców nikogo, kto zgadzałby się z tak wysokim szacunkiem. Dziś wracam do tematu śmiertelności, bo oprócz potencjalnych powikłań jest to oczywiście najważniejsze zagrożenie związane z infekcją SARS-COV-2.

Najpierw przegląd artykułów naukowych. Jeden z epidemiologów (Gideon M-K) zebrał kilkanaście opracowań, które przyjrzały się bliżej temu tematowi. Badacze szacowali tzw. wskaźnik IFR (Infection Fatality Ratio – wskaźnik śmiertelności infekcji), który odnosi liczbę zgonów do liczby infekcji wirusem. Różni się on CFR (Case Fatality Ratio – wskaźnik śmiertelności choroby) tym, że uwzględnia także osoby asymptomatyczne. Oczywiście wśród osób asymptomatycznych liczba zgonów musi wynosić okrągłe zero, bowiem zgon należy do tych symptomów infekcji, które raczej trudno przeoczyć. Odsetek osób asymptomatycznych to kolejne pole do dyskusji, bo zależy on znacząco od wieku – jest bliski zera u dzieci i osób młodych i bliski 100% u osób w podeszłym wieku. Badania wskazywały także na niski poziom zachorowalności u takich populacji jak bezdomni oraz więźniowie. Niemniej, dwa badania, które są najszersze: próba mieszkańców Islandii oraz badania na wszystkich mieszkańcach miasta Vo we Włoszech dały wartości odpowiednio 43% oraz 42%. Oznacza to, że spośród 100 osób zainfekowanych około 40 zupełnie nie będzie miało symptomów – nie będzie nawet zdawało sobie sprawy z faktu, że zostały zarażone. Pozostałe ~60 osób będzie miało symptomy – od łagodnych po najcięższe, w tym zgony.

Szacunki śmiertelności zarażenia wirusem SARS-COV-2 (IFR)

Na pierwszym zdjęciu za wykresami załączam listę badań nad śmiertelnością IFR. Autor przedstawił je w kolejności chronologicznej. W lutym średnie szacunki wskazywały na wartość 0.47%, w marcu 0.56%, podczas gdy w kwietniu 0.93%, możemy zauważyć tendencję wzrostową wraz z napływem nowych danych. Pośród kwietniowych badań znalazło się jedno znacząco odstające od innych – wskazywało ono na śmiertelność rzędu 0.2%, podczas, gdy pozostałe 5 badań zrobionych w minionym miesiącu dawały średnie IFR z przedziału 0.8%-1.6%, ze średnią 1.11%. Publikacja wskazująca na śmiertelność rzędu 0.2% była chyba najbardziej krytykowaną spośród wszystkich, z którymi się zaznajamiałem przez ostatnie 3.5 miesiąca. Nie wchodząc zanadto w szczegóły, podam jedynie jeden z powodów: w badaniu ustalono, że w hrabstwie Santa Clara wirusem zaraziło się 1.5% badanych osób, posługując się testem, którego oczekiwany błąd pomiaru wynosił 2.8% (!), co oznacza, że nawet jeśli w danej populacji zupełnie nie było zarażonych, mogłiśmy znaleźć kilka % fałszywie pozytywnych przypadków.

Kilka tygodni temu, wskazywałem na to, że posługiwanie się testami serologicznymi przy bardzo niskim poziomie penetracji wirusa w społeczności nie ma za bardzo sensu. Dwuprocentowy błąd pomiaru nie daje możliwości na zbadanie, jaka jest sytuacja epidemiologiczna w społeczności, gdzie może być kilka procent osób, które przeszły chorobę. Jeśli jednak zastosujemy podobny test w innej populacji i uzyskamy wynik 25%, wtedy fałszywie pozytywne wyniki mają niewielki wpływ – bo możemy wtedy się spodziewać, że rzeczywisty wynik jest, upraszczając nieco, w przedziale 23-25%, co jest już zakresem stosunkowo wąskim. Takie mniej więcej wyniki uzyskano w minionym tygodniu w Nowym Jorku: 24.7% mieszkańców miasta oraz 14.9% mieszkańców stanu miało przeciwciała przeciwko SARS-COV-2. W Nowym Jorku oficjalna liczba zgonów na COVID-19 wyniosła 17.9 tys., ale patrząc na ogólną liczbę zgonów względnej wieloletniej średniej można by dodać dodatkowe ok. 1700 zgonów nie ujętych w statystykach. Tym samym śmiertelność w mieście Nowy Jork już wyniosła 0.21-0.23%. Przy penetracji choroby równej ok. ¼ daje to śmiertelność całej populacji rzędu 0.86%-0.94%. Autor badania porównawczego podaje wartość dla Nowego Jorku 0.93% (0.91%-0.94%), czyli blisko moich wyliczeń.

Szacunki dokładności testów serologicznych. Nie jest dobrze – większość sprawdzanych testów (na osoczu z lipca 2018) ma kilka do kilkunastu procent fałszywie pozytywnych wyników.
Potrzeba więcej kalibracji.

Stąd miękko przejdę do kolejnego tematu – czyli o tym, jak śmiertelność różni się w różnych krajach i miastach ze względu na strukturę wiekową. O ile śmiertelność nastolatków wynosi 0.01%, czyli bardzo niewiele, wśród osób w wieku 70-79 lat wzrasta do ponad 5%. Stworzyłem Wskaźnik Ryzyka Leciwości (WRL) danego kraju (lub miasta), który uwzględnia różny udział osób w podeszłym wieku w danym społeczeństwie. W uproszczeniu: jeśli liczba osób w wieku, powiedzmy, 70-79 lat jest dwukrotnie wyższa, można się spodziewać dwukrotnie wyższej śmiertelności związanej z COVID-19 dla danej grupy wiekowej; podobne obliczenia trzeba zrobić dla każdej z grup wiekowych. Ściągnąłem piramidy wieku dla wszystkich krajów świata i odniosłem je do śmiertelności poszczególnych grup: 0-9, 10-19, aż do 80+ lat. Wartość bazową WRL=1.00 przyjąłem dla Wielkiej Brytanii, dla Polski WRL wynosi 0.975 a dla Włoch 1.27. Zrobiłem też to ćwiczenie dla Nowego Jorku i zdziwiłem się jak bardzo jest młodym miastem – aż 27% młodszym niż średnia dla USA i aż 36% młodszym niż Wielka Brytania (WRL = 0.64)! Przypomniałem sobie, że Amerykanie chętnie na emeryturze wyprowadzają się z wielkich miast, szczególnie na północy USA i przenoszą na Florydę czy do Arizony. Wielkie Jabłko może jest i dobrym miejscem do robienia kariery, ale gdy nie jest się związanym miejscem pracy, można zamieszkać w ciepłych i tańszych miejscach. Tym samym, wyprowadzając z danych nowojorskich IFR dla Polski uzyskalibyśmy wskaźnik ok. 1.3-1.4%, ale jest to wartość bardzo przybliżona, bo nie uwzględniająca wielu czynników – w tym różnic w stanie zdrowia i służbie zdrowia w NJ i w Polsce. Jeśli liczba osób asymptotycznych wynosi ok. 40%, to wskaźnik CFR, czyli śmiertelności w przypadku wystąpienia objawów dla Polski wynosiłby ok. 2.1-2.3% [1.3% do 1.4% razy 1/(1-0.4)]. Jeśli zaś chcemy polegać na wszystkich badaniach, w tym i tych z początku pandemii i tego nieszczęsnego podającego IFR=0.2%, wtedy szacunki dla Polski należałoby obniżyć o ok. 20%.

Z analizy WRL dla wszystkich krajów świata wyłania się bardzo pozytywny obraz dla najbiedniejszych krajów – w tym krajów Afryki. WRL dla 15 „najmłodszych” krajów wyniósł 0.1-0.13, co oznacza, śmiertelność per capita może tam być aż 8-10 razy niższa niż w Zachodniej Europie! Oczywiście uwzględniam tu jedynie strukturę wieku, pomijając ewentualny wpływ jakości służby zdrowia, czy stan zdrowia osób w mniej zamożnych krajach. Dwa-trzy miesiące temu zdecydowanie bardziej martwiłem się o nie, ale może się okazać, że uda im się wyjść z pandemii obronną ręką. Śmiertelność osób w podeszłym wieku może i będzie podobna jak w krajach wyżej rozwiniętych, ale jest ich tam proporcjonalnie ponad 10 razy mniej niż w krajach bardziej rozwiniętych.

Zamieszczam dwa wykresy obrazujące rozkład WRL po krajach.

Japonia i Włochy COVIDowo najstarszymi społeczeństwami, Zambia i Uganda – najmłodszymi.
Polska jest siódmym najstarszym społeczeństwem – spośród 50 największych krajów świata.

OFIARY
Dostrzegam zarówno w Polsce, jak i za granicą opinie, jakoby znaczna część ofiar COVID-19 były osobami ciężko chorymi, stojącymi jedną nogą w grobie. Kilka tygodni temu zacząłem w tym temacie wpis, którego nie ukończyłem, ale w sukurs przyszło mi dziś bardzo ciekawe badanie poczynione na danych z Włoch oraz Wielkiej Brytanii. Wynika z niego, że średnia liczba straconych lat życia ze względu na spowodowany COVID-19 zgon wynosi 13 lat dla mężczyzn oraz 11 dla kobiet, ale jest wiele osób, które traci 20-35 lat życia. Ponadto, badacze przyjrzeli się wpływowi występowania chorób współistniejących i okazało się, że nie mają one znaczącego wpływu – ze względu na to, że zdecydowana większość osób w podeszłym wieku ma tego typu schorzenia. Gdyby wyeliminować wpływ tych chorób, średnia utrata długości życia wyniosłaby odpowiednio 14 lat dla mężczyzn oraz 12 lat dla kobiet.

50-latkowie zmarli na COVID stracą średnio 30 lat życia, podczas gdy 60-latkowie – 21 lat.
Stracone lata życia w zależności od liczby współwystępujących chorób.

Ponadto sądzę też, że znaczna część osób w średnim i młodym wieku ma poczucie, że wiek emerytalny wiąże się z raczej niezbyt szczęśliwą egzystencją. Z wielu badań przeprowadzonych na całym świecie od lat 90-tych wyłania się obraz inny, by nie powiedzieć przeciwny. Osoby będące w wieku emerytalnym są w większości krajów szczęśliwsze niż w wieku średnim, a w wielu krajach nawet bardziej niż młodzi dorośli. Jest kilka możliwych wyjaśnień – być może lepiej rozumieją siebie i innych, być może bardziej żyją daną chwilą. Dla zainteresowanych, a zwłaszcza zmartwionych 40-50-latków załączam stosowny tekst (w jęz. ang). Podsumowując, nie dość, że wirus zabiera ludziom przeciętnie kilkanaście lat życia, to jeszcze takiego, gdy mają więcej wolnego czasu i deklarują większe z niego zadowolenie.