Czas czytania: 3 min

Skuteczna kwarantanna

Niewielka miejscowość na północy Włoch – Vo (połnocne Włochy). Po tym jak zmarł 78 letni mieszkaniec tej miejscowości, władze zdecydowały się na poddanie testom na koronwirusa wszystkich mieszkańców miasteczka. Przebadano 3300 osób – niezależnie od tego czy ktoś miał objawy zarażenia koronowirusem i czy mógł mieć kontakt ze zmarłym 78 latkiem, który był pierwszą ofiarą koronowirusa we Włoszech.

Wyniki pierwszej fazy testów wykazały, że nosicielami wirusa jest 3% mieszkańców. Połowa z zarażonych wirusem nie miała żadnych objawów zarażenia – nie mieli gorączki i kaszlu, nie czuli się osłabieni.

Następnym krokiem było odizolowanie wszystkich mieszkańców, u których wykryto koronawirusa oraz osoby, z którymi mieli styczność. Kolejne testy wykonano po 10 dniach. Tym razem koronawirusa wykryto już tylko u 0,3 proc. populacji Vo.

Dla ekspertów najważniejsze było odkrycie, że 6 osób było nosicielami wirusa a przy tym nie mieli żadnych objawów, które mogłyby wzbudzić podejrzenia. Pomimo braku objawów osoby te mogły zarażać kolejnych ludzi i w ten sposób epidemia mogłaby rozprzestrzeniać się dalej. Należy pamiętać, że każdy bezobjawowy nosiciel może zarazić co najmniej 10 kolejnych osób.

Najważniejsze wnioski jakie płyną z opisywanych wydarzeń są takie, że:
a) trzeba badać jak najwięcej osób (WHO mówi wprost: „testujcie, testujcie, testujcie”,
b) odizolować wszystkich, którzy są nosicielami koronawirusa,
c) kierować na kwarantannę tych, którzy mieli kontakt z osobami zarażonymi

Ale jak poradzić sobie z testowaniem dużej ilości osób na obecność koronawirusa?

Załóżmy, że chcemy przebadać 1024 osoby – trzeba zatem wykonać 1024 testów. To trwa i kosztuje. Gdyby istaniała możliwość stworzenia i przebadania próbki zbiorczej z pobranych próbek od wszystkich 1024 pacjentów, moglibyśmy stwierdzić czy w badanej populacji jest osoba będąca nosicielem.

Gdy wirusa brak to robiąc jeden test mamy przebadane 1024 osoby.

Jeżeli stwierdzimy obecność patogenu to przystępujemy do kolejnej fazy testowania – dzielimy materiał genetyczny na dwie grupy po 512. Jeżeli w jednej z próbek jest patogen to zdrową 512-tkę zostawiamy (wysyłamy do domu), a tę ze znalezionym patogenem znowu dzielimy.

Aby znaleźć 1 osobę zarażoną w taki sposób trzeba byłoby wykonać:

1024 – 1 test
512 – 1 test
256 – 1 test
128 – 1 test
64 – 1 test
32 – 1 test
16 – 1 test
8 – 1 test
4 – 1 test
2 – 1 test

Czyli 10 testów.

Jeżeli testy trwają 1 dzień lub dłużej to metoda jest bezużyteczna, chociaż może mieć zastosowanie do oszacowania powszechności patogenu w populacji, ale bez znalezienia nosiciela. Może też mieć zastosowanie w przypadku przebywania na kwarantannie, gdzie i tak się czeka 14 dni.

Gdyby badanie trwało 3 godziny to już wygląda to zupełnie inaczej.
Można badać dużo mniejsze ilości ludzi. Np. jeżeli okaże się, że w związku z jakimś przypadkiem jest 14 osób do izolacji, to można ich wszystkich zbadać hurtowo i przy odrobinie szczęścia (kiedy okaże się, że nikt nie jest nosicielem) wypuścić.