Czas czytania: 6 min

Koronawirus: stan na 23 marca

Autorem tekstu jest Maciej Kołodziejczyk
https://www.facebook.com/maciek.kolodziejczyk

Najpierw tabela obrazująca jak rozwija się epidemia w Europie.
Jeśli stosunek zarażonych do zdrowych jest mniejszy niż 1:100 tys. ryzyko zarażenia jest stosunkowo małe, jeśli więcej niż 1:10 tys. zachodzi konieczność wprowadzania poważnych interwencji. Kolejne kolumny prezentują procentowy wzrost (lub spadek) osób zarażonych.

Kraj Ilość zarażonych Wzrost ilości zarażonych (21 marca) Wzrost ilości zarażonych (22 marca) Wzrost ilości zarażonych (23 marca)
Włochy 1 na 1.2 tys. 13% 12% 12%
Niemcy 1 na 2.9 tys. 25% 22% 19%
Wlk. Brytania 1 na 11 tys. 27% 24% 20%
Francja 1 na 3.9 tys. 14% 14% 15%
Hiszpania 1 na 1.7 tys. 19% 19% 18%
Polska 1 na 71 tys. 27% 23% 26%

Dane dot. krajów Azji:

Korea 1 na 9 tys. -2.8% -3.2% -3.5%
Japonia 1 na 100+ tys. 2.5% 1.9% 1.3%
Chiny 1 na 100+ tys. -9.0% -9.0% -9.0%

Od kilku dni baczniej przyglądałem się sytuacji w Hongkongu, gdzie na początku marca sytuacja wydawała się być pod kontrolą. W ciągu ostatniego tygodnia liczba chorych wzrosła z 67 do 252, za co odpowiedzialne były głównie osoby przybywające z zagranicy. Od środy Hongkong wprowadza dwutygodniowy zakaz wjazdu dla obcokrajowców a powracający rezydenci będą musieli poddać się testom na granicy. Wczoraj podobne obostrzenia wprowadził Singapur, który zakazał wjazdu i tranzytu przez własne terytorium nierezydentom. W ciągu ostatniego tygodnia liczba aktywnych przypadków wzrosła tam ponad 2.5 raza. Wydaje się, że jest to rzeczywistość, która nas czeka przez wiele kolejnych miesięcy – jakiekolwiek rozluźnienie zasad postępowania w obliczu pandemii skutkuje wzrostem zachorowań i koniecznością powrotu do większych obostrzeń.

WŁOCHY

Na początku krótko o Włoszech, dane za ostatnie 5 dni (19-23 marca):
Liczba nowych przypadków choroby:
5322, 5986, 6557, 5560, 4789

Liczba zgonów:
427, 627, 793, 651, 601

W ostatnich dwóch dniach spadła zarówno liczba nowo notowanych przypadków, jak i liczba zmarłych osób. Nie chciałbym tu siać nadmiernego optymizmu, bo to dopiero dwa dni poprawy. O ile można by się spodziewać spadku nowych przypadków, bo od wprowadzenia lockdownu całego kraju upłynęły już dwa tygodnie, to spadek liczby zgonów jest dla mnie pozytywnym zaskoczeniem, bo opóźnienie „powinno” być tu większe, ze względu na okres trwania choroby. Oczywiście jest możliwe, że to jedynie chwilowa poprawa, bo, np. któreś z miast się spóźniło z nadesłaniem raportu. Dane czasem podlegają rewizji w kolejnych dniach. Należy także pamiętać, że nawet gdyby były solidne, to spadek wysokości dziennej liczby nowych przypadków to dopiero pierwszy krok do sukcesu, wciąż bowiem wzrasta wtedy obciążenie służby zdrowia. Liczba osób w szpitalach spadnie dopiero wtedy, gdy dzienna liczba rekonwalescentów przewyższy dzienną liczbę nowych zachorowań. Do tego jeszcze długa droga – nawet w Korei, w której sytuacja była bardziej pod kontrolą, zajęło to kolejne niemal dwa tygodnie. Podobny interwał pomiędzy dniem zanotowania najwyższej liczby nowych zarażeń a dniem, w którym liczba chorych w szpitalach zaczęła spadać, zanotowano w Chinach.

DYLEMATY (cz. 1)

Dziś pierwsza część dłuższego wpisu.

Epidemia, z którą zmagają się społeczeństwa na świecie to temat, który można podzielić na dwie części:
1) Problem zdrowotny (epidemiologiczny)
2) Problem ekonomiczny i społeczny

Do tej pory pisałem głównie o zagadnieniach zdrowotnych i epidemiologicznych. Był to temat początkowo najważniejszy, bowiem konieczne jest, żeby uświadomić sobie jak duże zagrożenie stoi przed społeczeństwami i dlaczego warto podejmować drastyczne kroki. Na dziś wiele krajów podjęło decyzje o znacznym ograniczeniu kontaktów społecznych (jak w Polsce) czy też o całkowitym ich zakazie, jak we Włoszech. Wiele krajów wciąż jest w trybie zaostrzania polityki – dziś zrobiła to między innymi Wielka Brytania oraz kolejne stany Stanów Zjednoczonych (Michigan, Indiana oraz Massachusetts).

W tej sytuacji ciężar rozważań coraz częściej przenosi się z rozważań czysto zdrowotnych i epidemiologicznych na kwestie ekonomiczne. Naturalnie, odpowiednie służby wciąż powinny robić wszystko, by zapewnić jak największą wydolność służby zdrowia: dostępność łóżek szpitalnych, respiratorów i odzieży ochronnej oraz zwiększać zakres testowania obywateli. Oprócz bieżących problemów decydenci mierzą się teraz z dodatkowym i bardzo złożonym problemem – jak ułożyć stosunki społeczno-ekonomiczne na nowo. Tematów jest tu co niemiara, więc nie sposób ich pokryć w jednym wpisie. Trudno też w skrócie podejść do tematu, który jest tak wielowymiarowy.

Jednym z najważniejszych zagadnień jest rola państwa w pomocy dla firm i osób, które zostaną dotknięte efektami zmniejszonej działalności ekonomicznej w kraju. Rzut oka na poniższą listę różnych grup społecznych pokazuje, że odpowiedź państw musi być zróżnicowana:

1) Uczniowie i studenci
2) Pracujący i firmy:
a) którzy całkowicie utracili lub wkrótce utracą zdolności zarobkowe
b) w których dojdzie do pogorszenia sytuacji (w mniejszym lub większym stopniu)
c) u których sytuacja nie zmieni się zasadniczo (np. w sektorze zaopatrywanie w prąd, gaz, wodę)
b) których sytuacja będzie lepsza (zdecydowana mniejszość, ale będą i takie)
3) Emeryci i renciści

Jedno jest pewne – państwo jako całość na pandemii straci. Będą osoby, które w wyniku pandemii będą mniej więcej w podobnej sytuacji finansowej, jak uprzednio i być może nawet takie, które będą w lepszej sytuacji. Ale zapewne większość obywateli finansowo ucierpi, niektórzy bardzo znacznie. Tu pojawia się kolejny problem – w jakim stopniu pomagać? Są osoby, które żyją na granicy ubóstwa i nawet 20% spadek dochodów spowoduje, że nie wystarczy im na podstawowe potrzeby, takie jak opłacenie czynszu, mediów, żywności czy leków. Są osoby zamożniejsze, które ten sam 20% spadek dochodów są w stanie przełknąć, szczególnie tymczasowo i w obliczu tego, że wiele usług, na które zazwyczaj wydawały dochody, są niedostępne.

Warto zauważyć, że mamy tu do czynienia z inną kategorią problemu niż te, o których pisałem przez poprzednie tygodnie. W epidemiologii czy medycynie możemy się bardziej opierać na danych i faktach. Możemy także serwować rozwiązania, które są bardzo uniwersalne. Mycie rąk, skuteczność masek i zaraźliwość wirusa jest taka sama, czy jest się mniej czy bardziej zamożnym, bezrobotnym, pracownikiem fizycznym czy umysłowym. W przypadku problemów społeczno-ekonomicznych często nie ma ‘jedynych’ rozwiązań, bowiem każdy z nas ma inne wartości i inny punkt widzenia, zazwyczaj silnie uzależniony od sytuacji osobistej. Z wirusem nie możemy negocjować, a z rządem już tak.
Dużym problemem będzie to, że w przypadku tak szeroko zakrojonych działań nie da się podjąć dobrze przemyślanych rozstrzygnięć, bo czasu jest zbyt mało. Wśród tak wielu spraw do załatwienia zapewne zostaną podjęte jakieś decyzje błędne, zarówno w Polsce jak i za granicą. Tak znaczna przebudowa relacji społeczno-ekonomicznych w normalnych warunkach zapewne byłaby dyskutowana przez wiele miesięcy, a decydenci mają kilka dni, maksimum dwa tygodnie, na podjęcie decyzji.